Powrót do Aktualności

Regulamin narzędzia nie tworzy praw autorskich do spotu z AI

Sieć handlowa żąda oświadczenia o przeniesieniu praw do spotu zrobionego generatorem. Co daje się podpisać zgodnie z prawdą i na jakiej podstawie da się ścigać kopię konkurenta.

Opublikowano19.08.2026
AutorDział Innowacji AI

Posłuchaj skrótu artykułu (Audio)Lektor wygenerowany przez AI

0:00
0:00

Zbieramy tu doświadczenia z wdrożeń i dajemy je za darmo — nie zastąpią spojrzenia prawnika ani księgowej na Twoją indywidualną sprawę. Zdanie, które słyszy dziś prawie każdy dyrektor marketingu, brzmi: „prawa do wygenerowanych materiałów należą do użytkownika — tak stoi w regulaminie narzędzia". Powtarzają je prezentacje agencji, karty produktowe dostawców i wewnętrzne notatki działów kreacji, które od kilku miesięcy nie zamawiają zdjęć w studiu. I trzeba uczciwie przyznać: to zdanie ma sens. Regulaminy dużych generatorów faktycznie zawierają cesję wszystkiego, co dostawca ma do wyniku, a przez ostatnie dwa lata nikt na polskim rynku nie dostał pozwu o to, że spot powstał w generatorze. Dopóki załącznik od sieci handlowej leży niepodpisany, teza działa. Kłopot zaczyna się w momencie, gdy w tym samym tygodniu trafiają na biurko dwie rzeczy: standardowy aneks z klauzulą o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych i link do niemal identycznego spotu konkurenta.

Najmocniejszy argument drugiej strony

Zwolennik tezy nie jest naiwny i ma trzy mocne punkty. Pierwszy: regulaminy popularnych narzędzi rzeczywiście przypisują wynik użytkownikowi i część dostawców dokłada do tego gwarancję odszkodowawczą — jeśli ktoś pozwie cię o naruszenie praw do wygenerowanego obrazu, dostawca wchodzi w spór. Drugi: te zapisy są warunkowe, ale warunki bywają realne do spełnienia. W dokumentacji jednego z popularnych generatorów obrazu granicą jest roczny przychód 1 mln USD — powyżej tego progu wymagany jest droższy plan, żeby zapisy o własności wyniku działały w pełni, co widać w Terms of Service tego narzędzia. Trzeci punkt jest najtrudniejszy do zbicia: nie ma polskiego wyroku, który by przesądził, że spot z generatora nie jest utworem. Cały spór toczy się na poziomie opracowań i komentarzy, a nie orzecznictwa. Do tego dochodzi argument z praktyki: sieci handlowe i zamawiający w przetargach zwykle nie badają, jak powstał materiał — chcą podpisu pod załącznikiem i idą dalej. Statystycznie ryzyko, że ktoś to sprawdzi, jest niskie. To wszystko prawda i nie ma powodu udawać, że jest inaczej.

Zobrazowanie artykułu

Czego ten argument nie obejmuje

Regulamin przenosi tyle, ile dostawca ma. Jeśli do danego wytworu prawa autorskie w ogóle nie powstały, cesja jest pusta — nie z winy dostawcy, tylko z braku przedmiotu. Polska ustawa mówi o „przejawie działalności twórczej o indywidualnym charakterze" (art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim), a przeważający pogląd w opracowaniach jest taki, że działalność twórcza to działalność człowieka. To wciąż tylko doktryna, ale ona wystarczy, żeby ktoś na etapie sporu zadał niewygodne pytanie. Drugi pominięty koszt: załącznik od sieci to nie deklaracja światopoglądowa, tylko gwarancja umowna. Oświadczenie, że przenosisz prawa, których nie ma, otwiera drogę do rozmowy o wadzie prawnej, karze umownej i zwrocie części wynagrodzenia — a roszczenia w obrocie gospodarczym przedawniają się co do zasady po 3 latach, czyli znacznie dłużej, niż żyje kampania. Trzecia luka dotyczy gwarancji dostawcy: chroni ona przed roszczeniem osoby trzeciej o naruszenie, a nie przed roszczeniem twojego kontrahenta o to, że dostał mniej praw, niż mu obiecano. I wyłączają ją zwykle te same rzeczy: obchodzenie filtrów bezpieczeństwa, prompt odtwarzający cudzy materiał, model poza listą objętą gwarancją. Czwarta: teza o „prawach do wyniku" milczy o kopii konkurenta. Jeśli materiał jest w całości maszynowy, to argument o braku ochrony działa w obie strony — i wtedy prawo autorskie nie jest narzędziem, którym da się kogoś zatrzymać.

Nasze stanowisko

Nasza teza: nie podpisujemy oświadczeń o przeniesieniu praw do całości materiału z generatora — rozdzielamy spot na warstwy i przenosimy prawa tylko do tej, w której da się imiennie wskazać człowieka. U nas wygląda to tak. Przed produkcją powstaje lista elementów autorskich: scenariusz, storyboard, dobór i układ kadrów, decyzje montażowe, ścieżka dźwiękowa, nagranie lektora, korekta barwna, napisy. Do każdego przypisane jest nazwisko, bo art. 8 tej samej ustawy wiąże autorstwo z konkretną osobą. Sam prompt i wybór najlepszego z czterech wariantów traktujemy jako za słaby wkład, żeby na nim opierać cokolwiek w umowie. Do załącznika idą wtedy zwykle trzy zapisy zamiast jednego: przeniesienie praw wyłącznie do wymienionych elementów autorskich, licencja niewyłączna i nieograniczona czasowo na pozostałą część materiału, oraz oświadczenie o nienaruszaniu praw osób trzecich zawężone do wkładu ludzkiego i do stanu wiedzy na dzień odbioru. To punkt wyjścia do rozmowy z waszym prawnikiem, nie wzór do wklejenia — brzmienie zależy od tego, co jeszcze stoi w umowie ramowej i jaka jest kara umowna. Osobno prowadzimy dokumentację produkcji: log promptów z datami i wersjami modeli, plik projektu montażowego, sumę kontrolną pliku wynikowego, metadane pochodzenia w standardzie C2PA. Przechowujemy to 6 lat — to nasza granica z praktyki, wynikająca z terminów przedawnienia, a nie z przepisu. Przy dużych kampaniach do tego dochodzi depozyt z datą pewną u notariusza. Trzeba jednak powiedzieć wprost, co przeczy naszemu stanowisku: żaden sąd tego jeszcze nie potwierdził, a część zamawiających po prostu nie zgodzi się na zawężony załącznik i wtedy wybór jest między utratą kontraktu a przyjęciem ryzyka.

Zobrazowanie artykułu

Co z tego wynika na ten kwartał

Jeśli w tym kwartale macie do podpisania załącznik, kolejność jest prosta: najpierw przegląd wszystkich standardowych aneksów z sieciami i platformami pod kątem klauzuli o przeniesieniu całości praw, potem lista materiałów z ostatnich 12 miesięcy z zaznaczeniem, które są w części maszynowe, na końcu rozmowa z prawnikiem o zawężonym brzmieniu. Równolegle warto zbudować ochronę tam, gdzie nie zależy ona od statusu utworu: zgłoszenie znaku towarowego na hasło, sygnał dźwiękowy albo charakterystyczny element wizualny (aktualne stawki i liczbę klas znajdziecie w cenniku Urzędu Patentowego, ochrona liczona jest w okresach 10-letnich), a przy layoutach i kluczowych kadrach — niezarejestrowany wzór wspólnotowy, który daje 3 lata od ujawnienia na podstawie rozporządzenia 6/2002. Przeciw kopii konkurenta praktyczną ścieżką jest zwykle ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji: wezwanie z terminem 14 dni, dopiero potem wniosek o zabezpieczenie, a zgłoszenie naruszenia na platformach reklamowych działa najszybciej, ale tylko doraźnie. Do harmonogramu dopiszcie jeszcze 2 sierpnia 2026 — od tej daty zaczynają obowiązywać obowiązki przejrzystości z art. 50 rozporządzenia 2024/1689, więc oznaczenie treści syntetycznej warto już teraz traktować jako element protokołu odbioru, a nie ciekawostkę. Zmienimy zdanie w dwóch sytuacjach: gdy pojawi się prawomocny wyrok uznający materiał wygenerowany przy minimalnym udziale człowieka za utwór, albo gdy ustawodawca wprowadzi dla takich wytworów odrębny reżim. Do tego czasu rozdzielanie warstw kosztuje kilka godzin pracy przy każdej kampanii i tyle. Jeśli chcecie przejść przez to na konkretnym materiale, zarezerwujcie rozmowę — pokazujemy, jak wygląda nasz log produkcyjny, a ocenę zapisów zostawiamy waszemu prawnikowi.

Materiały, do których zaglądaliśmy przy pisaniu. Tekst powyżej jest nasz; te strony nie odpowiadają za jego treść ani jej nie autoryzowały.

Gotowy wdrożyć te innowacje u siebie?

Skontaktuj się z ekspertami HEXART i zbudujmy prawdziwą High-Techową przewagę dla Twojej marki na rynku międzynarodowym.