Materiał do nauki historii kończy się tam, gdzie kończy się lista popularnych tematów
Obraz przeszłości przygotowuje się z wyprzedzeniem i dla miejsc, które ktoś wcześniej uznał za dość ważne. Rzymskie forum ma swoje rekonstrukcje; dolina za oknem klasy nie ma żadnej. Pytanie zadane poza tą listą zostaje bez sceny i bez lektora — zostaje przy samym opisie w podręczniku.
OmniHistory odwraca tę kolejność. Wskazanie miejsca i czasu jest tu zapytaniem, a nie wyborem z katalogu: użytkownik stawia pinezkę w dowolnym punkcie Ziemi i przesuwa się po osi czasu, a materiał powstaje po tym geście, nie przed nim. Własny opis serwisu brzmi „Drop a pin anywhere on Earth and scrub through millennia with surgical precision.”, a hasło całości — „Explore Freely. Create Without Limits.”. Serwis stoi pod adresem omnihistory.space, a jego uruchomienie zapowiedziano na 1 września 2026.
Co dokładnie powstaje po wskazaniu punktu
Generowane są trzy warstwy naraz. Scena, czyli obraz miejsca w wybranym momencie. Narracja lektorska, składana techniką text-to-speech, więc opowieść ma głos, a nie tylko napisy. Oraz treść misji — zadanie, które porządkuje zwiedzanie i zamienia je w rozgrywkę. Zakres podany na stronie produktu to 4,5 miliarda lat historii w zasięgu, siedem grywalnych epok i ponad dziewięć języków. Misje przygotowane przez społeczność są dostępne bez opłat.
Dwa tryby dostępu i dwa miejsca, w których liczy się model
- Explorer — wejście bez kosztu
Tryb bezpłatny, w którym gra się na gotowych misjach. Wystarczy, żeby sprawdzić, jak działa sam mechanizm, zanim ktokolwiek podejmie decyzję o wdrożeniu w klasie czy w sali muzealnej.
- Creator — własny klucz, własne scenariusze
Użytkownik podaje własny klucz API i tworzy w serwisie własne scenariusze. Nauczyciel albo kurator buduje wtedy materiał pod konkretną lekcję lub wystawę, zamiast dopasowywać zajęcia do tego, co akurat jest w katalogu.
- Chmura albo model lokalny
Backend jest do wyboru. Dla instytucji, które nie mogą wypuścić danych poza własną sieć, praca na modelu lokalnym bywa jedynym wariantem dopuszczalnym proceduralnie — i dlatego jest przewidziany od początku, a nie dokładany później jako wyjątek.
Program partnerski, czyli miejsce, w którym treść jest sprawdzana
Scena wygenerowana przez model nie jest jeszcze materiałem dydaktycznym. Model składa obraz i opowieść z prawdopodobieństw, więc równie gładko opisze rzecz ustaloną w źródłach, jak i szczegół, którego nikt nigdy nie potwierdził. Między wygenerowaniem a lekcją musi więc stanąć ktoś, kto przeczyta tekst, porówna go z tym, co wie o okresie, i rozstrzygnie, czy nadaje się do pokazania.
Temu służy Verified Partner Program. Szkoły, muzea i instytucje kultury publikują w serwisie własne treści edukacyjne — pod własną nazwą i po własnym sprawdzeniu. Podpis kuratora pod materiałem znaczy tu dokładnie tyle, ile znaczy w gablocie na wystawie: ktoś wziął odpowiedzialność za treść i da się go o nią zapytać. Weryfikacja nie jest dodatkiem do produktu; jest warunkiem, żeby wygenerowana treść w ogóle mogła wejść do obiegu edukacyjnego.
Dlaczego zbudowaliśmy to jako produkt własny
OmniHistory jest naszym produktem, nie wdrożeniem na zamówienie. Prowadzimy go, bo pozwala nam sprawdzić na własnym ryzyku rzeczy, których nie testuje się w cudzym projekcie: jak zachowuje się generowanie sceny i narracji przy siedmiu różnych epokach, jak wygląda ta sama aplikacja na modelu chmurowym i na lokalnym oraz gdzie w takim systemie musi stanąć człowiek, żeby wynik dało się firmować nazwiskiem. Wnioski z tego projektu wracają potem do prac, które robimy dla klientów.
Serwis
Symulacja działa w przeglądarce. Tryb Explorer jest bezpłatny, więc mechanizm — pinezka, oś czasu, generowana scena z narracją — sprawdza się bez zakładania czegokolwiek na wiarę.
omnihistory.spaceDla szkół i muzeów
Verified Partner Program to ścieżka dla szkół, muzeów i instytucji kultury, które chcą publikować w serwisie własne treści edukacyjne — przygotowane i sprawdzone u siebie, a nie przyjęte w takiej postaci, w jakiej wyszły z modelu.
Zapytaj o wdrożenieKiedy dane nie mogą wyjść na zewnątrz
Ta sama aplikacja działa na backendzie chmurowym i na modelu uruchomionym lokalnie. Wybór zapada po stronie instytucji i zwykle wynika z jej własnych procedur, a nie z preferencji technicznych.